Oto jest „Kultura Zombie”!

Scroll this

Na początku było słowo.

Panie, Panowie i Wszyscy Ci, którzy nie mieszczą się w dwóch pierwszych kategoriach – witajcie wśród czytelników bloga „Kultura Zombie” W tym tekście odpowiem na kilka najbardziej oczywistych pytań jakie mogą Wam przyjść na myśl podczas lektury kolejnych wpisów. Gdybyście kiedyś chcieli doń wrócić zawsze możecie kliknąć w prawym, górnym rogu ekranu i z menu wybrać opcję zatytułowaną „FAQ”.

Czym jest „Kultura Zombie”?

„Kultura Zombie” to blog o popkulturze, którego celem jest wprowadzenie czytelnika w tajemnice świata popkultury. Zdecydowana większość wpisów luźno nawiązuje do aktualnych w chwili pisania tematów (np. „Pikachu – wybieram cię”, które powstanie (lub jeśli to czytacie po tej dacie – powstał) 22 września 2017 roku podczas premiery gry Pokken Tournament DX wydanej tylko na Nintendo Switch. Każdy z nich będzie pisany maksymalnie prostym, zrozumiałym dla czytelnika językiem. Dodatkowo na każdorazowo na końcu wpisu znajdzie się mały słownik z najtrudniejszymi pojęciami.

Skąd nazwa „Kultura Zombie”?

W 2013 do kin wszedł film „Only lovers left alive” opowiadający o parze wampirów, które znudzone życiem oddaliły się od siebie. Adam grany przez Toma Hiddlestona zajmuje się tworzeniem popularnej muzyki. Do kontaktów z wytwórniami i innymi osobami wykorzystuje Iana (w tej roli tragicznie zmarły Anton Yelchin), którego nasz bohater nazywa „zombie”. Idąc dalej tym tropem skoro zwykła osoba nazywana jest zombie to nasza kultura musi być „kulturą zombie”. Stąd nazwa.

Czy czytając natknę się na jakiekolwiek informację o omawianych utworach (filmach, grach, książkach), które mogą zdradzić mi fabułę i tym samym popsuć zabawę?

Żyjemy w czasach, gdzie uniknięcie jakichkolwiek informacji o filmie (pozwólcie, że cały ten tekst będzie odnosił się ogólnie do popkultury i nie będę za każdym razem wyliczał jej wszystkich elementów) jest niemożliwe. Jeszcze dziesięć lat temu dało się pójść do kina nie znając najważniejszych wątków w danym tytule lub ograniczyć sobie na tyle przepływ informacji o nadchodzących produkcjach, by być zaskoczonym na seansie. Obecnie media społecznościowe i specjaliści od marketingu odkrywają przed widzem niemal wszystkie karty tak, że oglądający może kolejno wykreślać podczas oglądania kolejne informacje, co sporą część osób pozbawia przyjemności.

 

Mimo to, warto grubą kreską oddzielić te informacje, które psują odbiór, od tych, które tylko pozbawiają Was odrobiny przyjemności. Trudno winić kogokolwiek za powiedzenie Wam, że Titanic zatonął po zderzeniu z górą lodową. Nawet gdyby ktoś dodał, że większość pasażerów zginęła, to nadal nie psuje to radości z oglądania filmu. Nie spodziewaliście się, że w wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie?

Kim w ogóle jesteś?

Gdybyście minęli mnie na ulicy to niemal na pewno pomyślelibyście dwie rzeczy:

  1. Ten facet ma świetną koszulkę (uwielbiam zabawne wzory, gdy to piszę siedzę w t-shircie z „Gdzie jest Dory?”).
  2. Jest naprawdę spory. Ważę ponad 100 kg i trudno mnie nie zauważyć.

Gdybyśmy jednak spotkali się w podczas moich ulubionych dni w roku czyli podczas konwentów fantasy i mangi to prawdopodobnie szybko do powyższych dwóch wniosków doszłyby kolejne dwa:

  1. On naprawdę dużo gada . Gdyby po każdym zdaniu jakie wypowiada robił przysiad to miałby najbardziej rozwinięte mięśnie w całym uniwersum.
  2. Nigdy nie widziałem kogoś kto równie mocno kocha dyskutować o popkulturze a zwłaszcza o grach.

Skąd wziął się pseudonim – NigmaCK?

Długo myślałem nad odpowiednim. Z automatu odrzuciłem używany w dzieciństwie DJ Snorlax (idealnie pasował na listy najlepszych w grach z NES-a). Darowałem sobie również zarówno Kaina Ironfista (nic wspólnego z Żelazną Pięścią nie mam, choć krasnolud o tym imieniu był najdłużej rozwijaną przez mnie postacią w World of Warcraft).

Koniec końców przypomniałem sobie o czytanej niegdyś biografii Marlina Mansona, w której piosenkarz radził swoim muzykom by konstruowali swoje sceniczne pseudonimy poprzez zestawienie ze sobą imienia pięknej modelki/aktorki i nazwiska seryjnego mordercy. Pomysł prosty jak i praktyczny. Tak też zostałem Charlesem Nigmą (Charles od Charlesa Xaviera – jednej z najbardziej niejednoznacznej postaci z serii X-Men a Nigma od nazwiska mojego ulubionego przeciwnika Batmana – Riddlera) zwanym też w skrócie NigmaCK.

Dlaczego teksty mają po 1000 słów?

1. Każdy tekst ma tylko 1000 słów ponieważ chcę by były do bólu konkretne i szczere. Nie mam miejsca na lanie wody. Oznacza to, że standardowemu czytelnikowi nie powinien zająć więcej niż trzy, cztery minuty. To idealna długość by przeczytać go pomiędzy dwoma kolejnymi przystankami autobusu, w toalecie bądź czekając na spóźniającego się kolegę. Jednocześnie czasem chciałbym napisać więcej niż jeden tekst dziennie a w raptem kilku przypadkach stać by mnie było na napisanie czegoś dłuższego.

Skoro tak bardzo lubisz gry to na jakiej konsoli grasz?

Jeszcze kilka lat temu byłem zagorzałym fanem PlayStation. Grałem w kolejne odsłony serii God of War i LittleBigPlanet. Nabijałem się z osób posiadających Xboxa. Pamiętam, jak podczas organizowania sali konsolowej na jednym z pierwszych Coperniconów (zlot miłośników fantastyki odbywający się w Toruniu), zakazałem umieszczenia Xboxów 360 w jednej sali z PlayStation 3, a pomysłodawcę zelżyłem dość brutalnie, bo uważałem konsolę Microsoftu za znacznie słabszą i niedopracowaną.

Gdy tylko byłem pytany o sprzęt, jaki warto posiadać, odpowiadałem jedno – tylko produkty SONY są godne rozważenia. Teraz zmądrzałem i ze stoickim spokojem przyjmuję do wiadomości, że znajomi grają na PlayStation 4, PC, czy którejś konsoli od Nintendo. Dorosłem to prostego wniosku – nie ma znaczenia na jakiej platformie gramy. Obecnie w moim domu stoi Xbox One i Nintendo Switch. Z obu korzystam raczej regularnie.

PS Najprościej rzecz ujmując: wszyscy jesteśmy graczami. Gramy po to by, dobrze się bawić i czerpać przyjemność z rywalizacji, bądź współpracy z innymi użytkownikami. Nieważne, czy to NES, czy drogi PC za kilka tysięcy. Jeśli tylko daje nam odpowiednio dużo radości to cóż z tego, że na innej maszynie można mieć ładniejszą grafikę? Najważniejszą cechą gry jest jej grywalność, a ta tylko w minimalnym stopniu zależna jest od grafiki. Dobrym przykładem są konsole Nintendo, które choć znacząco odstają od najmocniejszych maszyn, to zgrabnie nadrabiają to pomysłowością. Jeśli ktoś z Waszych znajomych upiera się, że zakup jednej z konsol daje mu prawo do poniżania użytkowników innych sprzętów, to dajcie sobie spokój z takim pieniaczem.

Na chwilę obecną to koniec. Jeszcze dziś na stronie pojawi się tekst o Kórlikach (to nie jest pomyłka) a jutro zabierzemy się wspólnie za adaptacje książek.